Nasze maluszki bardzo szybko się rozwijają. Patrzymy jak w bardzo szybkim tempie każdego dnia uczą się czegoś nowego, jak szybko przyswajają informację, zaczynamy się więc zastanawiać jak to wykorzystać i pomóc maluszkowi się rozwijać. Czy warto uczyć dziecko języków już od najmłodszych lat pytamy dwóch lektorów.

Od kiedy rodzic powinien zacząć się interesować rozpoczęciem przez dziecko nauki języków obcych?

Najbardziej optymalnym okresem jest wiek ok. 2 lat. Oczywiście są tu duże rozbieżności, ze względu na to, ze każde dziecko rozwija się w swoim własnym tempie. Aby zacząć zajęcia w naszej szkole stosujemy nie kryterium wieku a stopnia rozwoju emocjonalnego dziecka. Jeśli jest gotowe zostać samo na zajęciach (rodzice czekają w pobliżu, ale nie w tej samej sali), to jak najbardziej może rozpocząć naukę języka. Oczywiście należy mieć realne oczekiwania. W tym wieku dziecko osłuchuje się z fonetyką języka i potrafi reagować na proste polecenia. Nie należy spodziewać się, ze dziecko będzie mówić, choć niektóre dwulatki dobrze sobie z tym radzą. Wszystko zależy od tego, czy mówią już dobrze w języku ojczystym. Na tym etapie rozwoju proces przyswajania języka obcego przebiega niemal tak samo jak ojczystego – odpowiada Jolanta Burghardt.
Jak nie miałam własnych dzieci (szkołę języków prowadzę dziewiąty rok a dzieci mam od pięciu) i kiedy zadawano mi to pytanie, miałam dylemat, bo wiedziałam, że są metody żeby uczyć dzieci już od nawet kilku miesięcy, ale nie miałam doświadczenia i nie miałam opinii na ten temat. Jak urodziły się moje dzieci, to sama zaczęłam eksperymentować i zaczęłam uczyć moją Olę (około roku), uczyć to może za duże słowo, ale jakieś piosenki anglojęzyczne, bajki np. pokazywałam jej piłkę i mówiłam „ball”. Mając półtora roku, zaczęła sobie wybierać i na autobus mówiła bus, to mnie przekonało, że tak naprawdę nie ma tej granicy, i że jeżeli jest taka możliwość a rodzic zna angielski, to zacząć jak najwcześniej. Często się zdarza, że ojciec jest np. Polakiem a matka Norweżką, w rezultacie czego do dziecka mówi się w trzech różnych językach (Angielski do porozumiewania się między sobą) i nie ma żadnych dowodów na to, że taka sytuacja jest dla dziecka szkodliwa, a wręcz przeciwnie. Spotkałam się z rodziną funkcjonującą w takowy sposób, gdy dzieliliśmy ze sobą willę na wakacjach na wyspie Samui, i muszę przyznać, że byłam zazdrosna o przyszłego małego poliglotę. – mówi Barbara Kubalańca.

Czy jeśli dziecko rozpocznie naukę przed podjęciem nauki w szkole podstawowej nie będzie nudzić się na lekcjach?

To zależy od tego, jaki podręcznik wybierze nauczyciel. Jeśli wersję zakładającą, ze jest to dla uczniów pierwszy kontakt z językiem to może się nudzić. Na razie obserwuję niespójność w programach nauczania języka angielskiego na wczesnych etapach nauki. W szkole podstawowej nadal obowiązuje podstawa programowa zakładająca, że dzieci zaczynają naukę od początku (zresztą programy zawierają podtytuł: pierwszy etap edukacyjny), natomiast większość dzieci uczy się j. angielskiego w przedszkolu. Teraz, kiedy język stanie się obowiązkowy w przedszkolu zapewne program szkoły podstawowej ulegnie zmianie.
W naszej szkole językowej uwzględniamy fakt, ze dzieci uczyły się języka w przedszkolu lub na naszych kursach Teddy Eddie, dlatego mamy własny program dla pierwszoklasistów, znacznie wybiegający poza program dla klas I szkół publicznych. Na kolejnych poziomach także uzupełniamy program naszymi własnymi dodatkowymi materiałami – mówi Jolanta Burghardt.
Natomiast Barbara Kubalańca pisze, że jeżeli inwestujemy w dzieci wcześniej to w pierwszej klasie one się nudzą. Moja rada jest taka żeby iść za ciosem. Jeżeli inwestujemy w dziecko 3-4 letnie już w przedszkolu, to warto inwestować nadal i np. zapisać dziecko na zajęcia z angielskiego dodatkowo. Nie widzę innego rozwiązania. Nie sądzę, aby nuda była argumentem za tym, aby nie uczyć wcześniej, aczkolwiek to rodzic musi sam zdecydować. Czy bardziej mu zależy na tym dobrym zachowaniu na angielskim czy żeby dziecko już wcześniej ten słuch fonetyczny rozwijało.
Ja osobiście wybrałam tą ścieżkę, że uczę, aczkolwiek, nie mam ciśnienia, że „ja mam szkołę, więc ja muszę uczyć”. Bardzo ważna jest neuroasocjacja, czyli, żeby dziecko miało pozytywne skojarzenia z językiem. I jeśli ja widzę, że mama ciągnie za rękę dziecko, które płacze, to doradzam, aby nie robiła tego na siłę i na razie zrezygnowała, bo ono sobie wyrobi negatywne skojarzenie z angielskim. Czyli jeżeli dziecko od początku nie chce, płacze, kopie, gryzie to rezygnujemy. Trzeba tak zachęcić żeby ono samo chciało.

Jakie są najlepsze metody nauki dziecka?

Zawsze powtarzamy rodzicom, żeby dziecka nie zostawiać tylko z zajęciami po 30-40 min dwa razy w tygodniu, ponieważ to jest malutko i też nie pytać: Co było dziś na angielskim? Bo każde dziecko odpowie: „Nic”, albo: „nie pamiętam”. Lepiej spojrzeć do książeczki. My w szkole prowadzimy książeczkę współpracy między rodzicem a szkołą. I tam mamy takie propozycje zabaw np. Robię pranie. Ola stoi przy mnie, (ma pięć lat), pokazuję bluzeczką a ona ją nazywa „T-shirt”, Na początku było tak, że ja jej pokazywałam mówiąc „T-shirt”. Jeśli rodzic zna trzy słówka określające części ubrania np.: t-shirt, dress, skirt to wystarczy. Podobnie jest z zakupami. Wypakowywałam zakupy i nazywałam je po angielsku, teraz córka robi to sama uznając, że to świetna zabawa jednocześnie się uczy i przyswaja język angielski.. Zachęcam do tego z czystym sercem.
Dzieci oglądają bajki. Nawet jak mało to i tak oglądają, Niech te bajki są więc po angielsku. Bo to jest obraz, dźwięk emocje. Bardzo dobrze działa.
Są też karty flashcards do nauki języka angielskiego. Bardzo prosta i wspaniała gra dla dzieci. Układamy trzy-cztery karty w zależności od wieku i nazywamy: bus, ball, doll. Mówię do córki: „close your eses” – zabieram jedną i pytam: której nie ma? i tak potrafimy półgodziny się bawić. Zamiast kart możemy użyć rzeczy dostępnych w domu. – mówi Barbara Kubalańca

Jolanta Burghardt pisze natomiast – Od wielu lat dzieci są uczone poprzez zabawę, rymowanki i piosenki. My natomiast zauważyliśmy, że często prowadzi to tego, ze dzieci potrafią wyrecytować liczby od 1 do 10, ale nie potrafią odpowiedzieć na pytanie ile mają kredek w ręce. Poza tym znają pojedyncze słowa, ale nie potrafią się komunikować. Dlatego w naszym autorskim programie jest bardzo dużo ćwiczeń typowo komunikacyjnych typu pytanie-odpowiedź, najczęściej w relacji uczeń-uczeń. Poza tym zarówno przy wprowadzaniu słownictwa, jak i w ćwiczeniach używamy słów w całym zwrocie, czy zdaniu (np. it’s a cat). Natomiast wspomniane wcześniej piosenki i zabawy są niezbędne, aby zajęcia były atrakcyjne dla dzieci.

Poprzedni artykułNowelizacja Kodeksu Pracy
Następny artykułEtatowi zbieracze