Kolejny raz sprawdza się przysłowie „potrzeba, matką wynalazców”. Tak właśnie było z Kasią, gdy szukała prezentu dla swojego synka. Po rozmowie z koleżanką Magdą, która podsunęła jej kilka pomysłów, najbardziej zapamiętała propozycję zakupu „tablicy sensorycznej”. Dlaczego nie miałabym jej wykonać  sama?– pomyślała.

Kilka dni później cały plan zrodzony w głowie zaczął nabierać kształtu.  Splądrowałam piwnice, garaż taty i zrobiłam zakupy w Castoramie. Tworzyłam – opowiada Kasia. Rodzina przyglądała się z niedowierzaniem i pewnymi wątpliwościami.

Udało się

Powstała tablica sensoryczna, na której możesz coś pozamiatać, poklikać w klawiaturę, pokręcić pokrętłem radia, coś włączyć i wyłączyć, zadzwonić, coś zamknąć i otworzyć, a nawet nauczyć się wiązać sznurowadła.

Zabawka cieszyła się ogromnym zainteresowaniem, a gdy pochwaliłam się nią na Facebook’u, otrzymałam wiele pozytywnych komentarzy. Byłam dumna z siebie i swojej pracy – pisze Kasia.

?

?

Postanowiła, więc podzielić tę radość z zabawy między inne dzieci i powiesiła tablicę, w rodzinnym lokalu.  Teraz cieszy się ogromnych zainteresowaniem maluszków, a także rodziców, którzy są nią zachwyceni.

Bardzo polecam każdemu rodzicowi wykonać samemu taką tablicę. Wymaga niewielkiego wkładu finansowego i troszkę czasu a daje dużo frajdy.

Tablicę wykonała Katarzyna Soppa.

Poprzedni artykułRejsy Opolską Wenecją
Następny artykułOdnowione mamy