poród

SABINA: Ciąża przebiegała prawidłowo. W piątym tygodniu, kiedy jeszcze w sumie nie wiedziałam, że jestem w ciąży – plamiłam, myśląc, że to okres. Później do 29 tygodnia ciąża przebiegała prawidłowo. W trzydziestym tygodniu dostałam skierowanie do szpitala z powodu skracającej się szyjki macicy. Urodziłam w trzydziestym czwartym tygodniu cudownego Krzysia, choć miał mieć na imię Janek. Ważył 2300g i miał 46 cm.

JUSTYNA: Ciąża przebiegała prawidłowo pomimo cukrzycy. Byłam pod stałą opieką diabetologa. Wszystkie konieczne badania były bez zarzutu. W związku z cukrzycą, ciężarne mają zalecone w 32/33 tygodniu zgłosić się do szpitala na dwa- trzy dni wykonać dokładniejsze badania. Odwiedziłam mojego ginekologa, który stwierdził, że mam skróconą szyjkę macicy, więc skierował mnie do szpitala. W szpitalu badało mnie dwóch lekarzy i stwierdzili, że szyjka macicy nie jest skrócona. W ciągu kolejnych dni badano mi cukry i przepisano insulinę oraz poinstruowano jak ją dawkować. Wszystko było dobrze. W piątek miałam pójść do domu. Był czwartek, około godziny 21 odeszły mi wody. Bałam się. Po zbadaniu przez lekarza okazało się, że szyjka jest w porządku. Przepisano mi leki na „podtrzymanie” ciąży i nakazano leżeć w szpitalu, do co najmniej 37 tygodnia. Następnego dnia otrzymałam zastrzyk „na rozwój płuc dziecka”. Około godziny 12 zaczęły się skurcze, co 10 minut. Szyjka na osiem centymetrów rozwarcie. O godzinie trzynastej zabrano mnie na porodówkę. O godzinie 16.50 urodził się Kacperek z wagą 2020g. To był trzydziesty drugi tydzień ciąży.

ANIA: Urodziłam w 33 tygodniu. Mimo, że ciąża przebiegała prawidłowo to niewielkie skurcze pojawiały się już od 20 tygodnia. Wiedziałam, że jest ryzyko szybszego rozwiązania, bo to ciąża bliźniacza była, a te, często kończą się przedterminowo. Jedna z bliźniaczek – Liliana ważyła 2190g, druga – Paulina 1980g.

Pobyt w szpitalu

SABINA: Moj Krzysiu urodził sie, jako „prawie” zdrowe dziecko, prawie, ponieważ sześć dni leżał w inkubatorze, do którego był wpuszczany dodatkowy tlen. Siedziałam przy nim całymi dniami a nocą przynosiłam mu co trzy godziny mleczko na karmienie. Najgorszy moment przeżyłam, gdy rano na obchodzie, w trzeciej dobie lekarka oznajmiła mi, ze Krzysiu miał chwilowy bezdech. Po tej wiadomości siedziałam przy nim i płakałam.

JUSTYNA: Miesiąc po porodzie pozostaliśmy w szpitalu. Mały cały ten czas był w inkubatorze. Dopiero na dwa dni przed wyjściem mógł go opuścić. Wtedy mogłam się nim w pełni nacieszyć. Kacper dostał 8 pkt. Apgar. Przeszliśmy w ciągu tego czasu zapalenie płuc, zapalenie opon mózgowych i wylewy dokomorowe w mózgu drugiego stopnia. Było ciężko, tyle nerwów i łez, każda zmiana sali, o której nie wiedziałam sprawiała, że serce mi stawało. Większość czasu mały miał podawane leki przez wenflony, jakieś kabelki, sonda do karmienia, ciężko było patrzeć na takie maleństwo pokłute i posiniaczone od igieł. Mogłam trzymać małego za rączkę lub go smyrać (do tej pory lubi smyranie) przez otwarte okienko. Parę razy mogłam go chwilę pokangurować ale o karmieniu piersią mogłam zapomnieć.

ANIA: Nigdy wcześniej nie widziałam takich maluszków. Mimo tego bardzo szybko wyszliśmy ze szpitala, bo już w siedemnastej dobie życia. Przed porodem dużo czytałam o wcześniakach, byłam przygotowana teoretycznie. Niestety, żaden poradnik nie uczy jak przygotować się psychicznie na widok swojego dziecka pod respiratorem… Paulina nie oddychała samodzielnie, dopiero w trzeciej dobie została odłączona. Lila była bardziej samodzielna, ale respirator był potrzebny po kilku godzinach życia, bo bardzo się męczyła. Największym problemem był brak odruchu ssania. Dziewczynki karmione były przez sondę, a ze smoczków musiały się nauczyć. Uważam, że i tak miały dużo szczęścia, są w pełni zdrowe, szybko dogoniły umiejętnościami rówieśników.

Rozwój

SABINA: W sumie to mój wcześniaczek był na tyle zdrowy i na tyle silny, ze my nie do końca wiemy, z czym sie wiąże urodzenie wcześniaka. Natomiast patrząc na moje dziecko jak sie rozwija, nauczyłam sie cierpliwości. Wiele czynności wykonuje później niż rówieśnicy. Jesteśmy pod stałą opieką lekarza od wcześniaków i neurologa. Chyba do ukończenia roku, będziemy pod ich opieką.

JUSTYNA: Pierwsze pół roku życia to było latanie po lekarzach na kontrole – poradnia wcześniaków, poradnia rehabilitacyjna, usg, przezciemieniowe ponieważ trzeba było kontrolować wylewy dokomorowe, okulista, kardiolog. Zdarzało się, że w tyg. 3-4 razy mieliśmy różne kontrole u lekarzy. Dodatkowo mały zaczął ulewać po każdym karmieniu mlekiem modyfikowanym i okazało się, że ma nietolerancję laktozy, więc doszedł jeszcze alergolog.
Kolejne pół roku już było trochę spokojniej, bo mieliśmy kontrole parę w miesiącu. Mały rozwijał się prawidłowo. W siódmym miesiącu życia był już rozwojowo na etapie dziecka urodzonego w terminie, więc nie odejmowano mu tych dwóch miesięcy (wcześniaki mają liczony wiek korygowany). Lekarze byli zdziwieni, że po tym wszystkim, co przeszedł, tak super sobie radził. Wylewy w ciągu roku się wchłonęły. Jak mały skończył rok, to kontrole u lekarzy były raz na pół roku albo rok, tylko do alergologa chodziliśmy do drugiego roku życia. Kacper 22-go września będzie miał 2,5 roku i jest wszystko dobrze. Czystego mleka nie powinien pić do trzeciego roku życia, ale toleruje wszystkie inne mleczne produkty. Jest zdrowym rozbrykanym chłopcem, który potrafi pokazać różki. Trudno uwierzyć, że było z małym tak źle.

ANIA: Dziś Liliana i Paulina mają prawie szesnaście miesięcy i niczym nie różnią się od dzieci w swoim wieku.

Jeśli chcesz poczytać więcej o historii Ani TUTAJ znajdziesz jej blog nieperfekcyjnamama.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

3 × 3 =