Dziś w pracy koleżanka zadała mi pytanie : „Aga, jakie masz plany na weekend???!!!”
Każde słowo tego zdania było niczym wykrzyknik: wesołe i głośne…. 🙂
Pomyślmy…… moje plany na weekend…….hmmmm…….
Sobotę zacznę od tradycyjnego śniadania- parówki dla całej rodziny (ciekawe kto pierwszy powita sobotę…. parówki na talerzu, czy słońce za oknem……)
Następnie w planie mamy zawody- nasza ulubiona konkurencja: czy mi szybciej uda się posprzątać mieszkanie po całym tygodniu wojny, czy dzieciom na nowo rozwalić wszystko dookoła…. 🙂
Południe. Drzemka. Uffff. Wypiję zimną już kawę.
O…. Zbliżają się święta więc to chyba już czas na wymycie okien….
Szybko jedną szmatką wymyję szyby…..a ramy??? Na komfort czystych ram nie będę mogła sobie pozwolić chyba przez następne 100 lat… 🙂
Nie muszę się obawiać, że zmarznę przy otwartych oknach, bo za chwilę przy garach się rozgrzeję….. czas zabrać się za obiad.
Czy to zapach obiadu, czy moje tłuczenie w kuchni- coś budzi moje smyki.
Nim się obejrzę, już ciemno za oknem.
I znowu wyrodna mama nie wyszła z dziećmi na spacer……
No, ale na brak atrakcji nie możemy narzekać 🙂 prasowanie czeka 🙂 rodzinne oczywiście, bo dzieci biegają dookoła mnie, goniąc się i przy okazji pomagając mi układać i rozkładać, przekładać wyprasowane rzeczy….. od jakiegoś czasu mam wrażenie, że moje żelazko fatalnie prasuje….hmmm…..
Dopijam śniadaniową kawę… w końcu mogę usiąść przy dzieciach i obejrzeć z nimi naszą ulubioną bajkę. Ostatnio przerabiamy bajki Disneya.
Siedzimy wtuleni obok siebie . Uwielbiam te nasze chwile tulenia.
„Mama jeść” chwila się skończyła….
Idąc do kuchni szykować kolację, widzę kontem oka, że pralka mruga….. no tak…. od 3 godzin pranie czeka na rozwieszenie…. zapomniałam…..
Czy dziś jest dzień kąpieli? Tak… ale kolej męża, wracam więc do robienia kolacji.
Na dobranoc czytanie i buziaki. Dzieci śpią.
Czas ogarnąć mieszkanie, bo trochę się nabrudziło. Cichutko jednak żeby nie zbudzić dzieci. Niech odpoczywają 🙂
Wieczór to idealny czas, aby zrelaksować się przy zakupach internetowych- niedzielę powitamy razem z „Panem z Tesco” ( tak mówią moje dzieci). To też idealny moment aby spojrzeć na telefon, a…. fakt, rano się rozładował, nie miałam czasu żeby podłączyć do ładowania….. zaloguję się na pocztę i fb…….. szybka kąpiel, rozmowa na messenger z przyjaciółką i odpływam. Na szczęście, jutro niedziela i nie trzeba iść do pracy….. 🙂
Agnieszka, kobieta pracująca: dwa etaty, dwójka dzieci 🙂



