Sabina, od 15 lat mieszka w USA. Mama 8 miesięcznej księżniczki.
Mieszkając w Polsce, chodziłam do podstawówki a następnie do liceum.Po ukończeniu pierwszej klasy- w 2001 roku poleciałam do rodziców na wakacje USA. Dwa miesiące szybko minęły, a ja postanowiłam zostać.
Urodziłam w Stanach, tu gdzie mieszkam. Opieka medyczna była wspaniała. W Stanach jest tyle rożnych narodowości, że nie czuje się różnicy kulturowej. Wszyscy są traktowani tak samo.
Kiedy córeczka przyszła na świat, opieka w szpitalu była wspaniała, na drugi dzień przyszedł pediatra dziecka do szpitala (którego wybrałam już podczas ciąży). Pierwszą szczepionkę dziecko dostało w szpitalu, a następne podczas wizyt u pediatry w gabinecie.
W Stanach, rodziny które mają ciężką sytuację finansową dostają talony na jedzenie dla rodziny i dziecka.
Urlop macierzyński trwa 3 miesiące, zasiłku macierzyńskiego nie ma.
Z dostępem do żłobków/ przedszkoli nie ma najmniejszego problemu- jest również wiele takich, w których pracują polscy nauczyciele i jest nauka języka polskiego.
W obecnej chwili nie pracuję, zrezygnowałam z pracy aby móc być przy córce.
Nasze życie codzienne zaczyna się o 7 rano:) Są to spacery, zabawy w parku z innymi dziećmi, zakupy i obiadki dla córeczki, dla której sama wszystko gotuję, ponieważ nie uznaję słoiczków i sztucznego jedzenia.
Jak na razie, nie planuję powrotu do Polski na stale, ostatnio byłam w Polsce 2 lata temu. Bardzo lubię odwiedzać rodzinę i przyjaciół, jest to jednak bardzo daleka podroż.
Ciężko mi porównać sytuację w Polsce do sytuacji tutaj, gdzie mieszkam, ponieważ spędziłam tu połowę swojego życia i nie wiem, jak wygląda obecnie życie w Polsce na co dzień. Czy jest łatwiej? Tak, ale nie ma nic za darmo i na wszystko trzeba sobie zapracować. Na pewno wszyscy są na co dzień bardziej przyjaźni i milsi. Mam na myśli również obsługę w sklepach, urzędach itp.


