Mój 3 letni syn oznajmił mi wczoraj, że kocha Adę i to dla niej zrobi Walentynkę.
To stwierdzenie skłoniło mnie do myślenia:
Jak to jest z tymi Walentynkami? Obchodzić? Nie obchodzić?
Argumenty „My cały rok obchodzimy Walentynki” trochę do mnie nie przemawiają- bo, po pierwsze: jakoś trudno mi uwierzyć, że przez cały rok mąż/ partner/chłopak zakochanym wzrokiem wodzi za swoją partnerką i potrafi odrzucić na bok swoje nerwy (to samo się tyczy kobiet), po drugie są inne okazje- jak Dzień Matki czy Dzień Babci/Dziadka – gdzie dajemy prezenty i składamy życzenia, mimo że w każdy inny dzień roku kochamy również mamy, babcie, dziadków.
Problem leży w tym, że Walentynki nie powinny być nazwane Świętem Zakochanych, tylko Dniem Zakochanych. Bo do święta im daleko, ale może warto ten jeden dzień w roku pod tym szyldem spędzić. Przecież mamy w kalendarzu Dzień Dinozaura, czy Światowy Dzień Pozdrawiania Blondynek. Dlaczego to nas tak nie bulwersuje?
Czy Walentynki są skomercjalizowane? Wprowadzają nas w kompleksy?
Skoro mój 3 letni syn ma takie dylematy, coś musi być na rzeczy.
„Każdy z nas chce być szczęśliwy w miłości i każdemu z nas udaje się bywać szczęśliwym. Po co więc dopisywać sobie scenariusz, że to coś bardzo złego, bądź bardzo dobrego, a skoro mnie nie spotka nic wspaniałego tego dnia, to znaczy że jestem do niczego„.
Nam, mamom trochę zmienia się światopogląd, gdy na świat przychodzą dzieci. Kiedyś z niepewnością oczekiwałyśmy na Walentynkę od adoratorów, dziś wystarczy że spojrzymy na nasze dzieci, które są dopełnieniem naszego pragnienia miłości.
„Nie zapomnijmy o naszych partnerach, nie musimy z nimi lecieć w podróż do Wenecji, aby tam spędzić romantyczny wieczór walentynkowy (choć możemy).
Ważne, żebyśmy nie czekały w nerwach i napięciu aż partner przyjdzie do nas z niespodzianką. Jeżeli chcemy w ten dzień pokazać że kochamy, zróbmy to. To nic złego. Jeżeli mamy możliwość zostawienia pod opieką dzieci z babcią lub kimś bliskim, zróbmy to i spędźmy dzień, wieczór razem, wspominając przygody, planując najbliższe wakacje. Kino, knajpa, noc w hotelu….. możliwości jest dużo. Jeżeli wolicie zostać w domu, spędźcie wieczór przy dobrym filmie, winie. Dajcie drobiazg w prezencie.
W każdy dzień powinniśmy być czuli i dobrzy dla swojej drugiej połówki, ale nie w każdy dzień mamy na to czas siły i cierpliwość.
Pozwólmy sobie i Naszej Walentynce poczuć się wyjątkowym w ten dzień. Bo mimo, że macie możne 12 lat stażu małżeńskiego czy bycia w związku, w każdym z nas jest dziecko, które potrzebuje dowodów miłości i bliskości, a jest okazja aby taki dowód dać bliskiej osobie”.
Dlatego postarajmy się dziś, jutro, pojutrze i za tydzień. A może warto wprowadzić swoją własną datę obchodzenia Dnia Zakochanych? Rocznica związku, rocznica śluby…. jest wiele okazji do bycia Walentynką.
Rozmowa z Karoliną Mazik, psycholog



