ON

Zdecydowałem się na dziecko, ponieważ wiedziałem, jak bardzo jej zależy, choć sam zaplanowałbym to dużo później.  Rozumiałem jednak, że ze względu na wiek troszkę jej się spieszy, bardziej jej zależało.

Byliśmy ze sobą rok, kiedy zaszła w ciąże.

Ciąża

W ciąży codziennie przynosiłem jej pączki. Więcej spała. Zjadała pączka i znowu kładła się spać.  Bardzo dobrze się między nami układało. Ona stała się spokojniejsza.

Poród

Poród był…zabawny. Ona chodziła w koszulce i bez majtek i skakała na piłce. Z punktu widzenia teraz, bo wtedy trochę się denerwowałem.

Mówiła, że nie płakała, że była dzielna, widziałem jednak, że cierpi.

Skończyło się cesarką.

Czekałam pod drzwiami. Kiedy usłyszałem, jak maluch płacze, poczułem ulgę,  a później znów niepokój… dlaczego tak długo płacze?

W domu

Kiedy jechałem do domu byłem bardzo zestresowany. Czułem ogromny strach. Ona zaczęła płakać jeszcze w aucie, nie wiedziałem co robić.

Kilka godzin później przyszło mi pierwszy raz przewijać moje dziecko. Mała zrobiła kupkę, zaczęła płakać, zsikała się podczas przewijania. Mokre body, przewijak, dywan, żona czekając na małą, wciąż pytała: co Ty robisz tak długo?! Zaczęła płakać. Odebrała mi ją taką nagą i zaczęła przytulać.  Poczułem nieporadność.

Cały czas pracowałem. Miałem dwa dni urlopu okolicznościowego. Pracowałem po kilkanaście godzin dziennie, jednocześnie remontując dom, do którego mieliśmy się wprowadzić.  Wracałem zmęczony. Kładłem się spać o godzinie 22, a ona tykała mnie łokciem o pierwszej, żebym wstawał do córki.  Nie karmiła jej piersią. Mała budziła się, jadła i znów zasypiała. Do pracy wstawałem o 6.30.

Wciąż czułem, że jest między nami napięcie. Nie rozumiałem, że ona jest zmęczona, chwilami ze zdenerwowania mówiła, że nie chce tego dziecka, że ma dość. Powtarzałem jej, żeby się uspokoiła, bo przecież dziecko płacze i tyle… i nie mamy na to wpływu. Dziwiło mnie jej zachowanie, wręcz odpychało. Przecież ciąże tak celebrowała, tak się cieszyła.

Gdy byłem w pracy, rozmawialiśmy często przez telefon i było ok, natomiast po powrocie do domu natychmiast przechodziła do krzyku. Miałem wrażenie, że ubolewała wciąż nad swoim losem, dlatego że musi być cały czas z dzieckiem, że nie może nigdzie wyjść. Kolejny raz mnie to dziwiło… przecież tak tego chciała. Poczułem, że mimo wieku (jestem od niej młodszy kilka lat) to ja byłem  bardziej gotowy zostać ojcem niż ona matką, wbrew jej wcześniejszym deklaracjom. Nie rozumieliśmy się wzajemnie. Bardzo się między nami psuło.

Kochaliśmy się po 2 miesiącach po porodzie. Mimo to czułem, że nie było to dla niej zbyt przyjemne. Dlatego szybko skończyliśmy.

Co się zmieniło?

Jesteśmy mniej spontaniczni, skończyły się „dni grubasa”- czyli sex rano, w południe i wieczorem, zajadanie się niezdrową żywnością i oglądanie filmów przez cały weekend.

Czy chciałabyś coś zmienić?

Nie. Myślę, że jeśli teraz zdecydowalibyśmy się na dziecko, byłoby tak samo. Te same wzloty i upadki.

Czy chciałbyś mieć jeszcze jedno dziecko?

NIE!


ona

ONA

Chciałam mieć dziecko, chciałam, żeby to On był jego ojcem. Nie martwiłam się, że nie mamy zaplecza finansowego, stabilnej pracy na etacie, mieszkania. Chciałam je mieć z nim.

Ciąża

Oprócz pierwszych trzech miesięcy, gdy chodziłam do pracy –wymiotowałam i płakałam jednocześnie w pracowniczej ubikacji, po czym wracałam do swoich obowiązków jak gdyby nigdy nic (musiałam udawać, że wszystko jest dobrze i nic się nie dzieje, ponieważ byłam na okresie próbnym). Po tych trudnych, trzech miesiącach było wspaniale. Wszyscy byli dla mnie mili, On był opiekuńczy i pomocny. Sex uprawialiśmy nawet częściej niż przed zajściem w ciąże.  To był bardzo fajny czas. Chciałabym tak zawsze być w ciąży.

Poród

Cieszę się, że był ze mną. Pomógł mi się wykapać, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Kiedy miałam 7cm rozwarcia, powiedzieli, że zawożą mnie na cesarkę,  z braku postępu w pierwszej fazie porodu. Ucieszyłam się, ale szybko mi przeszło, gdy okazało się, że przed tym muszą mi jeszcze założyć cewnik, ogolić i podać znieczulenie.

Kiedy ją zobaczyłam, płakałam jak bóbr. Wręcz zanosiłam się płaczem. Byłam szczęśliwa.

W domu

Cały czas płakała, podczas ubierania, jadąc do domu, w domu. Poczułam, że nie będzie wesoło i wspaniale. Nie pozwalała mi spać, chwilami miałam tak dość, że chciałam wyskoczyć przez okno lub ją wyrzucić. Ja też płakałam, bez przerwy, bez przyczyny. On wciąż pracował, brakowało mi kogoś, kto choć na chwilę by ją ode mnie zabrał. Wtedy było mi bez znaczenia kto. Nie odbierałam telefonów od znajomych, z nikim nie rozmawiałam, nie miałam na to ani ochoty, ani siły.

Nie czułam, żeby między nami coś się zmieniło, dopiero po około sześciu miesiącach zaczęło się psuć. Mieliśmy coraz mniej pieniędzy, przytłoczyła nas codzienność, obowiązki.

Co się zmieniło?

Zaczęłam postrzegać nas jak rodzinę. Wspólne podejmowaliśmy decyzję i na pierwszym miejscu zaczęliśmy stawiać naszą kruszynę. Najpierw ONA, później my i nasze potrzeby.

Czy chciałabyś coś zmienić?

Nie! Ciąża była wspaniała. Dwa miesiące po porodzie koszmarne!! Ale czym są te dwa miesiące w obliczu całego życia? Mrugnięciem oka. Zwłaszcza teraz, gdy na nią patrzę… Ona jest cudowna. Naszą radością jest sprawianie jej radości.

Czy chciałabyś mieć jeszcze jedno dziecko?

TAK!

 

 

Poprzedni artykułSposób na upał
Następny artykułPolka w Anglii po Brexicie