Kilka lat temu, może 10, wracając z Namysłowa, jak zwykle wpatrywałam się w mijany las. Coś mi mignęło, coś jakby pomnik w oddali, nie dawało mi to spokoju, poprosiłam więc męża, żeby zawrócił. Wjechaliśmy w leśną drogę, jakieś 100 metrów w głąb, wprost pod wzniesienie, na którym stała postać z kamienia. Pomnik mężczyzny bez rąk i głowy. Tego dnia było już późno, aby pospacerować i poszukać innych śladów zabudowań, zapomnianego parku, pałacu czy zamku…

Wróciliśmy kilka dni później. Próbowaliśmy znaleźć coś o tym miejscu w Internecie, na próżno jednak. Odkrywaliśmy je, spacerując godzinami między bagnami, stawami, odkrywając zdumiewające, tajemnicze miejsca, zabudowania, nie wiedząc, kto i po co je wzniósł. Siadaliśmy na zarośniętych pniach i wymyślaliśmy historię, próbowaliśmy ustalić, kiedy powstały, dlaczego i dla kogo.

Tajemniczy las odkrył swoją historię przed nami kilka lat później za sprawą pewnej strony, nadal jest jednak dla nas miejscem magicznym i zachwycającym.

Lubimy go najbardziej latem i jesienią.

Latem, ponieważ budujemy kilka godzin tamę z wszystkiego, co znajdziemy w lesie, aby przedostać się do Świątyni Matyldy. Jesienią natomiast, las nabiera wspaniałych kolorów, jest bardziej mroczny, tajemniczy i zawsze uda się nazbierać kilka grzybów na kolację.

Zarośnięty Park pozwala nam się uspokoić, zrelaksować, odpocząć od zgiełku, dla dzieci natomiast jest wielką przygodą. Pokonują przeszkody, budują przeprawy, przechodzą po pniach nad wodą, z wielką ciekawością odkrywają nowe miejsca i zadają mnóstwo pytań, poznają nowe drzewa, wdychają wspaniały zapach.

Tego miejsca nie można nie pokochać.

Niestety… las pochłania park, wygrywa walkę. Każdego roku wchłania kolejną budowlę, porasta ją mchem. Park ginie w niepamięci.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

dwa × 5 =