Moja Mama była wspaniała. Zawsze bardzo mi pomagała, radziła, świetnie gotowała. Była trochę upierdliwa i nie podobało jej się to, jak się ubieram. Pomagała w lekcjach, uczyła zasad, a gdy wyszłam za mąż i urodziłam córkę, bardzo mnie wspierała. Była niesamowita. Jako młode małżeństwo oszczędzaliśmy na nowe mieszkanie, ciężko pracowaliśmy, czasem wracałam o godz. 19 do domu. Ona natychmiast podawała mi ciepłą zupkę i za chwilę drugie danie, a potem leciała na swoją ukochaną działkę. Gdy byliśmy z mężem zmęczeni i chcieliśmy wyjechać na weekend, jego rodzice wyrzucali nam, że oszczędzamy na mieszkanie, a na wakacje chcemy jechać, że to nieodpowiedzialne i głupie. Wtedy Ona mówiła: Jedź dziecko, kiedy będziesz jeździć? Jak będziesz stara i niedołężna lub sama jak ja? Mój tato zmarł, gdy miałam 20 lat na raka płuc.
Chomikowanie
Wiele się zmieniło przez ostatnie lata. Mieszkamy sami. Mamy troje dzieci i… jedno dorosłe. Mama jest sprawna fizycznie, lecz choruje na chorobę zwaną Alzheimer. Opowiada wciąż te same historie, czasem niestworzone, nie chce się myć, ma lęki. Widzi rzeczy, których nie ma. W lusterku rozmawia ze sobą. Nie chce jeść lub zaraz po śniadaniu prosi o to, żeby ktoś jej dał jeść, bo nic jeszcze dziś nie jadła. Wszystko chomikuje. Zużyte reklamówki, pojemniki, opakowania po cukierkach są wszędzie. W szafkach, za szafkami, w lodówce. Wciąż wyłącza z gniazdek wszystkie urządzenia. Kuchenkę, gdy piekę ciasto, telewizor, gdy oglądam jakiś ciekawy program.
Barykady i lęki
W nocy barykaduje drzwi krzesłami. Czasem siada i mówi do mnie: Mam wspaniałe córki ale one mnie już nie odwiedzają, jestem im niepotrzebna. W łazience zakrywała kratki wentylacyjne papierem toaletowym, bo ktoś ją podglądał. Bałam się, że coś jej się stanie, bo wciąż wchodziła na wannę, żeby ich dosięgnąć, więc je zlikwidowaliśmy.
Pije wodę z kranu i je suchy chleb, choć przed chwilą jedliśmy wspólny obiad. Uderzyła moją córkę myśląc, że robi coś złego swojemu młodszemu bratu, a oni po prostu się bawili. Córka nie lubi babci, boi się jej. Często się kłócą.
Mama ma opiekunkę 24 godziny na dobę. Wspaniałą, cierpliwą kobietę. Często zabieramy ją do siebie na kilka dni. Nie można jej jednak zostawić nawet na chwilę samej w domu. Wtedy nigdzie nie wychodzimy. Jedno z nas jest w domu cały czas.
Pretensje i powtarzanie
Ma do mnie pretensje, że zapalam światło w przedpokoju, wciąż wychodzi z domu, żeby poszukać kamizelki na piętrze (tutaj nie ma drugiego piętra), dlatego drzwi muszą być zawsze zamknięte. Nie denerwuję się, gdy pyta po raz 25: Nie wie Pani, kiedy wróci moja córka z pracy? Mój mąż i moje dzieci czują cały czas napięcie. Gdy Ona jest u nas, stajemy się bardziej drażliwi.
To straszna choroba. Gdyby nie rodzina, nie wiem jak dalibyśmy sobie radę. Przeczytałam kilkanaście książek na ten temat i nadal nie wiem, jak do niej mówić, jak z nią postępować. Jak pomóc jej, sobie i mojej rodzinie.
Co się stanie, jeśli nie będzie nas stać na opiekunkę? Jedno z nas będzie musiało zrezygnować z pracy, ale wtedy nie utrzymamy rodziny z jednej pensji.
Nie ma już z nią kontaktu. Nic już nie mówi rzeczowo. Czasem tylko „odpyskuje” słowami, których nigdy wcześniej nie używała. Siedzę czasem na kanapie i patrzę na nią. Zastanawiam się, co myśli, co czuje i jest mi jej tak ogromnie żal.


