A dla Ciebie czym jest miłość? – zapytał mnie ktoś przypadkiem. Właściwie od razu chciałam odpowiedzieć… ale okazało się, że nie potrafię. Kiedy słyszysz to słowo, natychmiast przychodzą ci do głowy skojarzenia: kwiatki, serduszka, namiętność, pierwszy pocałunek, Romeo i Julia… ale czym ona tak naprawdę jest?
Nie ta do dziecka, do matki, do czekolady, tylko partnerska. Czym jest w codziennym życiu? Czy to para odwiecznych kochanków? Motylki trzepoczące w brzuchu przez dziesiątki lat? Trzymanie się za rękę? Potrafisz odpowiedzieć na to pytanie? Co sprawia, że czujesz się kochana? Skąd wiesz, że to miłość? Kiedy on robi ci herbatę do śniadania? Kiedy dzwoni i przypomina ci, że masz podjechać do mechanika, bo hamulce słabo działają?
Zapytałam kilka par z różnym stażem małżeńskim, czym dla nich jest miłość. Każde z nich bez wiedzy partnera.
Michał i Kasia są parą od kilku lat, a małżeństwem są od kilku miesięcy.
On: Miłość, proszę ja ciebie, to chyba trudny temat, skoro tyle książek, filmów i utworów muzycznych zostało jej już poświęconych, a żaden z szacownych autorów chyba nie udzielił konkretnej odpowiedzi, czym ona tak naprawdę jest.
Dla mnie to szacunek i zaufanie do partnera, troska, gotowość do niesienia pomocy i pocieszenia w każdej chwili, akceptacja wad i podkreślanie zalet drugiej strony. Oraz coś, czego trzeba się codziennie uczyć i doskonalić.
Ona: Miłość to kiedy wstajesz wcześniej, żeby zrobić drugiej osobie herbatę.
Kiedy wieczorem ogrzewasz zimne stopy o jego ciepłe.
Kiedy razem trzymacie ręce na brzuchu, czekając na ruch dziecka.
Kiedy robisz najlepszy obiad na świecie, bo wiesz, że mu smakuje (nawet jeśli to tylko mielone i buraczki).
Kiedy mówi ci: „Jedź powoli i uważaj na drodze”, tak naprawdę myśląc „Jesteś dla mnie najważniejsza i nie chcę cię stracić”.
Ale miłość jest także wtedy, kiedy pojawiają się łzy, gdy mówisz, że nie dostajesz od niego tyle, ile potrzebujesz.
Kiedy się kłócicie, bo jego mama znów wtrąca się w wasze życie.
Kiedy trwają „ciche dni”, bo każde z was ma swoje racje.
Kiedy najchętniej trzasnęłabyś drzwiami i poszła, gdzie oczy poniosą.
Ale jeśli nie wyobrażasz sobie, żeby miał na ciebie nie czekać.
Jeśli miejsce, w którym mieszkacie, możesz nazwać domem i chcesz do niego wracać.
Jeśli w codziennym biegu potraficie się zatrzymać, spojrzeć sobie w oczy i cieszyć się tą chwilą.
To wtedy jest miłość.
Karina i Piotr są ze sobą kilka lat. Trzy lata po ślubie.
On: Miłość w kilku zdaniach? Niech pomyślę… przychodzą mi do głowy trzy słowa: szacunek, zaangażowanie, namiętność, ale miłość taka partnerska to dla mnie dzielenie sie swoimi przeżyciami, obawami, myślami. To relacje opierające sie na zaufaniu, szczerości i wzajemnym szacunku. Oczywiście musi być miłość fizyczna, którą uwielbiam, uczucie bliskości i silne pragnienie namiętności oraz fascynacja partnerką. Kocham miłość!
Ona: To poczucie bezpieczeństwa, gdy mnie przytula… a w każdej innej sytuacji to świadomość, że jestem tą jedyną, to wierność i oddanie, poczucie bycia akceptowaną w 100%, świadomość, że mogę na niego zawsze liczyć i że on może liczyć na mnie.
To pożądanie, iskra, która jest między nami, która nie gaśnie, lecz zamienia się w ogień i czasem, gdy płomień jest mały, któreś z nas go roznieca.
To nić porozumienia między nami i coś, co sprawia, że chcę z nim być już do końca życia.
Wartość tego uczucia jest bezcenna. Miłość jest cały czas, niekiedy trochę przygasa w wirze obowiązków, gdy myślimy zadaniowo i nie mamy czasu na to, by spojrzeć na siebie i rodzinę. Ale miłość nadal tam jest.
Julka i Paweł są ze sobą kilkanaście lat. 14 lat po ślubie.
On: Miłość dla każdego jest zupełnie czymś innym, nie potrafię tego jasno sprecyzować. To wspólne dzielenie trosk i radości. Współodczuwanie. Kiedy ona się smuci, to ja też, a kiedy ona odnosi sukcesy, to czuję jakby to był mój sukces. Jest dotykiem, muśnięciem jej ciała każdego dnia. Codziennie mam dzięki niej nowe siły. Jest domem, do którego zawsze chcę wracać.
Ona: To ogień, chłód i ogromne emocje jednocześnie. To szeroka wiedza o drugim człowieku. Czasem mam nawet wrażenie, że wiem o nim więcej, niż on wie sam o sobie. To chęć dawania i umiejętność bycia obdarowywanym. Wzajemne spełnianie jego potrzeb, nie zawsze zgodnych z moimi. To kompromisy. Namiętność. Trzymanie się za rękę. Specyficzna nić porozumienia podczas rozmów, których nikt oprócz nas nie pojmie… wiele czynników na nią wpływa.
Niełatwo jest odpowiedzieć na to pytanie, jest to wręcz niemożliwe. Dlaczego? Ponieważ miłość dla każdego jest czymś zupełnie innym.


