List do redakcji
Zawsze rozmawiałam z moimi dziećmi. Odpowiadałam na pytania, nawet jeśli zadawano mi je po pięć razy. Owszem, czasem traciłam cierpliwość, nie powiem, jednak w większości przypadków zgłębiałam każdy z tematów, aby odpowiedzieć im jak najbardziej jasno i konkretnie.
Kiedyś córka zapytała, co to jest ropa. Przejrzałam więc Internet, zapoznałam się z tym zagadnieniem, poznałam nawet budowę silników spalinowych! I zaczęłam tłumaczyć. Po całym moim monologu, z krótkimi przerwami i dopytywaniem, moja córka zapytała: „To jakim sposobem ta ropa wydostaje się z rany?”. Zabawne prawda? Mało precyzyjnie zadane pytanie przez córeczkę sprawiło, że mamusia siedziała pół dnia, douczając się.
TRUDNE PYTANIA
Z wiekiem pytania stały się trudniejsze. Nie ze względu na treść, ale na to, że wymagały wyjaśnień dostosowanych do wieku. Bo jak odpowiedzieć 6-latce, gdy wraca z podwórka i pyta, co znaczy „ruchać”. Lub gdy chce wiedzieć, gdzie człowiek ma taką część ciała, jak „muszelka”?
Mamo, a jak to się stało, że masz dziecko w brzuchu? A co to jest antykoncepcja? A co to znaczy dziewictwo?
Nie wiem, jakich błędów nie popełniać, odpowiadając na te wszystkie pytania, nie wiem, jakich używać słów, żeby jej nie zrazić, nie zepsuć, nie wystraszyć. Wszystko robię intuicyjnie. Obserwuję ją, jej wyraz twarzy, czasem zakłopotanie i staram się być delikatna.
Coraz częściej widzę, że się wstydzi. Tematy są dla niej niewygodne, krępujące. Przychodzi do mnie w momencie, gdy jestem odwrócona tyłem przy pracy lub podczas kąpieli, gdy jestem zasłonięta śnieżną szybką, kiedy ani ona, ani ja nie widzimy siebie nawzajem. Tak jest jej wygodniej.
ZAUFANIE
Cieszę się, że chociaż niektóre tematy już nawet dla mnie są niełatwe, przychodzi i pyta. Wolę, żeby zapytała mnie, upewniła się, że wszystko robi dobrze. Cieszę się, gdy pojawiają się w niej wewnętrzne wątpliwości i przychodzi zapytać mamy, czy to jest w porządku, że tak czuje. Codziennie powtarzam jej, jak bardzo ją kocham.
Czasem zdarza się, że przychodzi do mnie z pytaniem lub historią, która dla mnie jako mamy jest wręcz szokująca i mimo, że tak czuję, pozwalam jej popełniać własne błędy, zapewniając, że zawsze będę przy niej, bez względu na to, jakie decyzje podejmie i jak się zachowa. Wierzę w nią i jej rozsądek.
SZCZEROŚĆ
Najcięższą rozmowę, jaką z nią przeprowadziłam, była rozmowa o masturbacji. Kiedy o to zapytała, czułam się jak na najwyższej zjeżdżalni świata. Uszło ze mnie powietrze. Bałam się, że gdzieś popełnię błąd w rozmowie i że ucieknie. Zewnętrznie jednak byłam oazą spokoju. Powolutku, krok po kroku wszystko jej wytłumaczyłam. Widziałam, jak wiele kosztowało to również ją.
Cieszę się, że mi ufa i ze mną rozmawia. Cieszy mnie jej ogromna szczerość wobec mnie. Widzę, że jeśli czasem ktoś ją o coś zapyta, a ona wie, że odpowiedź może sprawić temu komuś przykrość, woli nic nie odpowiedzieć, niż skłamać, jest więc też szczera wobec siebie.
Jestem z niej ogromnie dumna. Wkracza w wiek, który jak sądzę będzie pełen wyzwań również dla mnie. Pamiętaj, cokolwiek zrobisz, rób to w zgodzie z samą sobą, jeśli w jakiejś sytuacji nie czujesz się komfortowo, przerwij to. Zawsze będę obok ciebie. Kocham cię, córeczko. To tylko kilka zdań, które powtarzam jej do znudzenia.
ROZMOWA TO PODSTAWA KOMUNIKACJI
Rozmowa to podstawa. Nie pytaj, jak dziś było w szkole, odpowiedź będzie zawsze taka sama: OK, fajnie lub beznadziejnie. Zapytaj o to, co ją dziś rozśmieszyło? Z kim siedziała w ławce na biologii? Jak tam Kasia i jej noga? Zadawaj konkretne pytania, a gwarantuję, że dalsza opowieść sama się potoczy.
Bywa też tak, że widzę jej zły humor – coś jest nie tak, nie chce rozmawiać – siadam więc obok i po prostu się przytulam, głaszczę ją po głowie. Już po sekundzie czuję, że ona wtula się we mnie mocniej, nic nie mówiąc.
Powodzenia więc, mamusie nastolatków. Będzie dobrze.


