Anna-opolanka-od niespełna dwóch lat mieszka w Niemczech, gdzie razem z mężem wychowują 15 miesięcznego synka.

 

Moje życie w Polsce było  takie normalne…  skończyłam studia, pracowałam w kilku firmach…  ostatnia praca to  sklep internetowy- stanowisko biurowe, fajna praca i ludzie.  Miałam blisko znajomych i rodzinę. Zawsze było z kim wyjść na kawę, siłownię czy porozmawiać.  Problemem był jednak  brak własnego mieszkania, a w perspektywie – powiększenie się rodziny. Nie chcieliśmy brać kredytu na 30 lat.  
O wyjeździe za granicę przesądziła praca męża. Miał  coraz więcej nadgodzin,  w pewnym momencie każda sobota stała się pracująca. Brak perspektyw na awans i sensowną podwyżkę. Mąż złożył wypowiedzenie, zaczął uczyć się niemieckiego, niedługo później okazało się, że jestem w ciąży.  Na rozesłane CV przyszło sporo odpowiedzi, mąż dostał pracę w zawodzie, w firmie którą sobie „upatrzył”.

Ciążę prowadziłam w Polsce – mąż zaczął pracę, jak byłam w 9 m-cu – nie chciałam zmieniać lekarza ani rodzić w Niemczech. Za dużo obaw się z tym wiązało. Patrząc się na moją decyzję po prawie 1,5 roku mieszkania w DE – uważam, że postąpiłam słusznie. Nie znam niemieckiego, nie porozumiałabym się z lekarzami. W szpitalu w Opolu codziennie odwiedzała mnie rodzina – tutaj byłabym sama.Ich wsparcie po pierwszym porodzie, było dla mnie bardzo ważne, rady siostry i mamy – bezcenne.  Kolejne dziecko też chcę urodzić w PL.

Pierwsze szczepienie dopiero przed nami – w grudniu. Do tej pory synek był ubezpieczony na mnie- w Polsce i wszystkie szczepienia robiłam w „swojej” przychodni. Na szczęście (oby jak najdłużej!) nie miałam okazji przekonać się, jak wygląda dostęp do lekarzy/służby zdrowia – do tej pory nie działo się nic, co by wymagało wizyty u lekarza.

W  Niemczech na dziecko przysługuje  zasiłek Kindergeld – 186 euro na pierwsze i drugie dziecko, za każde kolejne kwota jest wyższa.

Zasiłek na dzieci przyznawany jest przez Niemiecką Kasę Świadczeń Rodzinnych (Familienkasse). Przyznawany jest nie tylko na dzieci przebywające w Niemczech, ale także na te mieszkające w Polsce, do ukończenia ich 25 roku życia, jeśli nadal uczęszczają do szkoły lub studiują. Zasiłek można otrzymywać także na dzieci przysposobione i na dzieci współmałżonka, jeżeli tylko należą do wspólnego gospodarstwa domowego wnioskodawcy.

Wnioskodawca przede wszystkim musi mieć nieograniczony obowiązek podatkowy.
Nawet jeśli osoba pracująca w Niemczech nie posiada zameldowania z dzieckiem, istnieje możliwość ubiegania się o Kindergeld – urząd rozpatruje takie sprawy indywidualnie.

Wnioskodawcą może być osoba, która posiada zameldowanie na terenie Niemiec i korzysta z niego,prowadzi działalność gospodarczą (Gewerbe) lub pracuje legalnie jako osoba zatrudniona (także na tak zwanych „polskich kontraktach”), która składki na ubezpieczenie miała odprowadzane w Niemczech* oraz gdy rozlicza sie z podatków w Niemieckim Urzędzie Skarbowym (Finanzamt).

*Osoby zatrudnione w Niemczech, których składki ubezpieczeniowe odprowadzane były w Polsce (dotyczy zwłaszcza osób delegowanych do pracy w Niemczech) również mają możliwość ubiegania się o Kindergeld, jednak tu Familienkasse ma prawo zdecydować, że zasiłek się nie należy. Różne Familienkasse wydają różne decyzje w takich przypadkach.
W Niemczech  normę stanowi widok rodziców z 3-4 dzieci. Osoby będące w związkach małżeńskich i posiadający dzieci płacą niższy podatek. 
Mój synek ma 15 miesięcy i na razie ja z nim jestem – nie planuję oddawać go do żłobka, więc ze swojego doświadczenia nie wiem, jak to tutaj wygląda. Wiem, że organizowane są spotkania matek z dziećmi 2x w tygodniu, są czytania książek dla dzieci w bibliotece. Mieszkam w małej miejscowości – stąd też ograniczona ilość „atrakcji”. Postanowiliśmy z mężem, że zostanę z dzieckiem w domu, póki nie pójdzie do przedszkola. Życie w DE pozwala na komfort życia z jednej pensji. Nasze życie wygląda podobnie jakby wyglądało w PL. Są dwie różnice – mąż w piątek kończy pracę o 13:30 i każdy weekend ma wolny. Druga różnica – jesteśmy tu „sami”. Nikt nie pali się do przyjaźni z obcokrajowcami. W Polsce czas, kiedy mąż jest w pracy spędzałabym z kimś z rodziny lub znajomymi, w podobnej sytuacji do mojej. Tutaj cały dzień jestem sama z synkiem.
Do Polski staramy się przyjeżdżać, jak najczęściej. Zdarzało się, że byliśmy co miesiąc. Zrezygnowaliśmy z „normalnego” urlopu, na rzecz przyjazdu do Polski, do rodziny. Chcemy, żeby syn znał dziadków nie tylko ze skajpa. Chcemy wrócić do PL – początkowo plan był, żeby zostać w DE 5 lat i wracać. Co z tego wyjdzie – nie wiadomo.

0009992065W-849x565

Życie w DE daje dużą swobodę – można utrzymać się z jednej pensji, wyjechać sobie na weekend, życie toczy się wolniej. Niemcy są uprzejmi – w sklepach, na ulicy, na drogach – nie trąbią na siebie co chwilę, przepuszczają pieszych na pasach. Idąc na spacer z dzieckiem, co rusz ktoś nas zagaduje, uśmiecha się. Osoby w „średnim wieku” jeżdżą na rowerach, uprawiają jogging i nordic walking. Jak tylko wyjdzie słońce zaraz każdy pędzi do swojego hobby – u nas tego jeszcze nie widać, panuje kult „piwa i telewizora”.

Jedno łączy Niemców i Polaków – tak samo narzekają, że nie mają pieniędzy 😉 Tylko jedni mają do tego podstawy, a drudzy nie…

Przeczytaj również historię Agnieszki- Mamy z Danii i Anny- Mamy z UK

 

Poprzedni artykułZmiany w zasadach pozbawienia władzy rodzicielskiej
Następny artykułZ miłości do szycia, przez trzy pokolenia